sobota, 19 września 2015
Woźny
Ja
tu jestem DYREKTOREM oddziału- przypominam. A ja Woźnym, pani dyrektor-
odpowiedział mgr Jerzy i spokojnie spojrzał kobiecie prosto w oczy. Bo
dla niego kobieta była zawsze kobietą, co by na siebie nie włożyła, w co
by się nie ubrała, w ministra czy też dyrektora. Zawsze widział je-
kobiety, z ich duszą, makijażem, elokwencją, z ich złośliwościami,
zaburzeniami, ale kompletnie nie było tam miejsca dla ciuchów, mniej lub
bardziej zakrywających ich boskość. Należał do nielicznych facetów,
którzy widzą kobiety jak je BÓG stworzył, jak jakiś rzeźbiarz lub
grabarz. A dla Jerzego kobiety od małego były ucieleśnieniem miłości i
piękna, a jednocześnie bólu i poniżenia. Wychował się z czterema
starszymi siostrami i jedną młodszą. Nie raz, był upokorzony przez płeć
piękną i jak dorósł obiecał sobie, że już nigdy, ale to nigdy baba, jego
najczulsze określenie kobiet, bez względu na wiek pozycję społeczną,
czy aktualnie zajmowaną, nie będzie nim rządzić. Wszystko zaczęło się od
tego, że pani dyrektor chciała być miła i wydając poleceni, zrobiła to w
formie prośby kończąc słowami panie Jerzy. Woźny poczuł się znów jak za
dziecka zdominowany przez kobietę, zaszczuty i jego reakcja była
adekwatna do wyimaginowanego zagrożenia które go otaczało. Tego się nie
da zrobić BOŻENKO -odpowiedział grzecznie, ale pani dyrektor nie wzięła
tego za dobrą monetę. Wybuchnęła jak to kobieta urażona potrafić umie,
syknęła jw. i oddaliła się by z tumanem nie dyskutować, przez sekundę
wcześniej wzrokiem go zmierzywszy, lecz pokory w nich nie ujrzała. Co za
cham - pomyślała, głęboko urażona, a jednocześnie odetchnęła z ulgą,
uzmysłowiwszy sobie, że tylko dzięki jej oporowi, nie wprowadzono gazu
pieprzowego i tonfy, na wyposażenie Woźnego z nowym rokiem. Gdy
przypomniała sobie jak ten przemiły rubaszny p.Jerzy domagał się wręcz,
tego wyposażenia w jej podstawówce, to widziała się już w oparach gazu,
cała załzawiona. Była jednocześnie wściekła na samą siebie, bo nie
dokończyła doktoratu i teraz taki cieć, będzie jej kłuł w oczy tym swoim
mgr z historii, histeryk jeden, jak go reszta kobiet nazywała
złośliwie. Tu trzeba przyznać szczerze, nie był ulubieńcem kobiet, nasz
magister Jerzy. Ale HISTORIA zna takie przypadki, dyskryminacji płci
brzydkiej.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńTak jak obiecałam zajrzałam, przeczytałam i sądzę, że jeszcze wrócę ;)
OdpowiedzUsuńJudta
Na to liczę :))
UsuńWoźnemu się podobało :)
OdpowiedzUsuń