czwartek, 30 czerwca 2016

czarny pas Dan III

      Co to za laluś mi się tu włóczy po parafii, co to na nasze Disco wejść pragnie,  w szkodę pójść, awszystko co nasze zniewolić. My może i na obrzeżach Wielkiego Świata, tak jesteśmy postrzegani, ale na bramce tylko jeden kozak stoi i radę daje. Jego poprzednik poturbowany na imprezce inaugurującej wielki sezon grilla, przez gamoni co wiochę zrobili, reguł honorowych nie przestrzegali. Sztachetobranie zdrowiem nasz nieszczęsny przepłacił i następne Disco już z góry tylko zobaczył. Spokojnie żyje, ale kilka plastrów na grzbiet przyjął i grzeją, rany leczą, lecz w kolejnej zadymie udziału wziąć nie pozwalają. Ja czarny pas Dan III mam, to na obronie wymiatam, lalusia nawet na rzut kamienia do bramki nie dopuszczę, tak jak rudych co to kolesi z całego Świata pościągali, by nam dołożyć, ale u nas parafia duża i ludzie dobrzy, to najazd hord ze Świata całego częściowo czarnego, dzielnie z kwitkiem odparliśmy. Ale ustawka nie dokończona, myślę, że dokończymy w finale. Na razie wszystkich sztuczek pokazać nie możemy i stąd strzały ostrzegawcze z przyłożenia mózg mijają szkody nie robią, alllle przyłożenia ćwiczymy. Jeszcze żaden przeciwnik nie ustrzegł się klapsa ostrzegawczego, a chłopaki z ataku mają przy tym ubaw po pachy i kombinują jak nie trafić z przyłożenia. Lewy to pomysł i myli ich wszystkich, a kiedy zagramy bez ściemy to wynik oczywisty. Błyszczy nam pomoc od lewa do prawa i to jest dopiero piękna zabawa, ale by efekt był dla nas korzystny, to w tej zadymce musimy grać wszyscy. Nie bez znaczenia jest też gawiedzi grono, co nasze harce podziwia wesoło. I to dopiero jest pełnia szczęścia, gdy w koło Disko kręci się wszystko.

sobota, 12 marca 2016

polityka

niestety przez zawirowania polityczne, cisną mi się do głowy posty typowo polityczne, a nie chcę o tym pisać. Poczekam na wyciszenie się emocji i umysł bardziej otwarty na piękno, a nie zgniliznę tego świata. Wierzę we wiosenny powiew świeżości oraz motylki z tym związane, a i panienki dadzą mi powód wcześniej czy póżniej do przelania myśli na papier.

sobota, 27 lutego 2016

niemoc II

lenistwo ogarnęło mnie prze okrutne, posty napisane odręcznie, na kompa przelać mi się nie chce. Dobrze, że jak głosy słyszę to na papier przelewam, to jest szansa, że kiedyś mi się znowu zachce. zechce i blogosfera całkowitej straty nie dozna.

piątek, 5 lutego 2016

Kredka pisze.: O nocy na lotnisku w Burgas.

Kredka pisze.: O nocy na lotnisku w Burgas.: Wspominałam już o tym, że w zeszłym roku trochę mnie poniosło i przez dwa tygodnie pałętałam się po Rumuniach, Bułgariach i Serbiach. Wspo...

czwartek, 28 stycznia 2016

matura

Kolejny raz, Sylwia spojrzała na sufit z którego przed chwilą spadł jej na twarz, przebrzydły, owłosiony, wielki jak denko od słoika, czarny pająk. Bezlitośnie ciągnął ją w najczarniejszy kąt pokoju, z którego dopiero co Sylwia uciekła przed parą karaluchów jej brata. Takie hobby sobie znalazł gówniarz tylko po to, by jej dokuczać i jednocześnie zaobserwować przyrost naturalny zwierzątek. Zaparła się nogami mocno o brzeg łóżka, jednocześnie szukając po omacku jakiegoś źródła światła, aby przerwać ten nierówny pojedynek z potworem. Gdy miała już się poddać wyczuła znajomy kształt telefonu, jedynego jej przyjaciela od ładnych już kilku lat. Błysnęła światłem dosłownie w ostatniej chwili jak u MacGyvera ratującego świat. Jasne światło oślepiło potwora, jednocześnie jego cień sto razy większy wyświetlił się przerażonej Sylwii na jej ścianie płaczu upstrzonej zdjęciami wszystkich chłopaków w których się kochała namiętnie. Odskoczyli od siebie jak poparzeni, pająk oślepiony światłem, a Sylwia przerażona włochatymi odnogami wielkości trąby słonia. Ale nie w słonia zamienił się wstrętny pają, tylko w ogromną ośmiornicę próbującą opleść Sylwię swymi obślizgłymi odnóżami, a pyszczkiem wchłonąć ją całą, tak jak ona próbowała to zrobić z wiedzą przed maturą. Chyba przegięłam z tym ziołem- pomyślała resztkami mózgu, próbując łapać okruchy realizmu tlącego się w zakamarkach jej pięknej główki. Nauka- nauką, ale wspomagacze trzeba ograniczyć, bo po maturze tylko do psychiatryka będę się nadawać- dodała rezolutnie jej druga półkula. Tym razem się udało, realizm powrócił, pająk z ośmiornicą pochłonięci sobą zniknęli, a Sylwia książki i zeszyty przy których zasnęła skrzętnie do torby schowała i procedurę wyjścia do szkoły rozpoczęła.