sobota, 19 września 2015

metro

Wiedział, że życie ma już przesrane, prawie zakończone, a jeszcze żadnych większych sukcesów nie zanotował. Czuł jednak przez skórę, że najlepszy sex jeszcze cały czas przed nim, a co za tym idzie, jest jeszcze po co żyć i dla kogo przecierpieć ten trudny okres. Jak jeszcze pomyślał, iż mogło by, być to z nowo poznaną blondyną, cieplej mu się na sercu zrobiło i w dalszych okolicach nie młodego, ale wciąż atrakcyjnego ciała. Co było w niej, że tak na nią reagował, jak na żadną z nowo poznany kobiet- zastanowił się i momentalnie poddał. Czary- jak zawsze, gdy chodzi o kobiety, tak jest i już. Ukradkiem sprawdził tylko, czy aby inni współtowarzysze podróży, nie są świadkami tych jego przemyśleń, ale na szczęście, wszystko w ramach zgięć materiału wyglądało całkiem naturalnie. Troszkę się tym faktem uspokoił, ale goręcej się wciąż robiło i nie będąc pewnym trwałości tegoż, siadł w pozie godnej myśliwego pochylającego się nad upolowaną zwierzyną. A to dziewczę upolować musi, jak mu tak dobrze jak tylko o niej pomyśli, to jak będzie, jak już oswoi. Do życia w luksusie z facetem godnym przysposobi, całą pocałunkami obsypie i zmęczony tym faktem zaśnie, w ramionach nieco jeszcze głodnej i zdziwionej, że to już. Gdzie Ty dziewczę byłaś, jak ja szukałem kobiety na całe życie, jak ja rodzinę zakładać chciałem, jak ja ...... Zamyślił się Zdraduś głęboko, nad swym nieudanym życiem, a echo mu podpowiedziało w szkolu, kolu, olu. I co z tego-zirytował się mocno, nosem pociągnął, jakby chciał świeżości myśli nabrać i temat rozgryźć. Jak to teraz ugryźć, mieć ciastko i zjeść ciastko, a do tego w tort nie wpaść, bo się tak słodko zrobi , że zemdli. Torsji Zdraduś dostanie, tak jak dekadę temu, jak na weselu dziecka, ciśnienia nie wytrzymał i w szkodę poszedł, z koleżanką syna. Może i wstawiona była, może i lekko, ale lekko nie było, gdy się mleko wylało i maminka syna porządek zaprowadzić nieśmiało przybyła (jak ZOMO do kopalni Wujek). Zdraduś na wspomnienie chwili, zapomniał o rozmyślaniach miłych i wrócił do śledzenia mijanych ulic, za oknem wrocławskiego metra, które kolejny raz dowiozło go do fabryki marzeń o dobrobycie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz