czwartek, 17 września 2015
mgr i co dalej maturzysto
Jasiu siedzi przed oknem, w przestrzeń zapatrzony, mocno zamyślony na świat rozżalony, z kręgosłupem moralnym, już dawno z trzy razy złamanym i wszystko po to robi, by skończyć studia mamy. Tata na szczęście nie znany, to i problemów w edukacji nie przysparzający, ale też na kino nigdy nie dający. Po skończeniu studiów też lekko nie będzie, bo z klas starszych wiadomo, że bez znajomości, to w "McDonald witamy", a sześć języków, to na recepcji bagaż udany. Ale coś cza robić, to se zrobię jeszcze jeden fakultet, to parę lat z głowy, a może się jakaś gwiazda na nieboskłonie pokaże, dziecko zrobi i problem rozwiąże, życie samo poleci. Jest taka jedna, nawet nie brzydka i siary nie robi, gdy się w towarzystwie odezwie, tylko namolna taka, ciągle mnie obłapuje, w tramwaju się całuje, a co to ja jakiś piesek do zmacywania, koleżankom pokazywania, lodów stawiania. Chyba odwrotnie być powinno wszystko, to ja jestem macho, to ja mam być nachalny itd. Alle nie, ona (czytaj me kochane słoneczko) jak się rano przypnie, jak pijawka do tyłka nieostrożnego pływaka, albo pupci nieostrożnej pływaczki, to do obiadu zagłaszcze, a jak ma widzów w koło, to mało do ....doprowadzi. Ale ileż można, od nauki mnie odciąga, na manowce sprowadza i kolegów pozbawia. Piwka nie ma czasu kiedy wypić, co za życie, a to dopiero początek, strach się bać, chyba się zapiszę do jakiejś partii, ona mi wszystko zapewni, nawet w pakiecie kota dostanę. A idee ??????? A co to, a kto to powiedział, że każdy je mieć musi.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz