wtorek, 22 grudnia 2015
Misiu II
Świąteczny Nastrój wdarł się w Misiowe serce z siłą wodospadu i szybkością tornada, a do tego nie chciał go opuścić już trzeci dzień. Po wielkich łzach z Misiowych ogromnych oczek pozostała tylko wielka mokra plama na dywanie, a samopoczucie nie wiedzieć czemu polepszyło się diametralnie. Nie mógł tego zmienić nawet fakt, iż pierwszy raz w swoim nie młodym już życiu, nie dostał żadnego prezentu od Mikołaja, ale to już tak chyba teraz będzie, pomyślał Misio i roztkliwił się nad minionymi czasami, gdy jeszcze Mikołaj pamiętał o nim. I nie było w tych jego rozmyślaniach, ni krzty gniewu czy żalu, tylko nostalgia za latami minionymi. Misio pogodził się z samym sobą, że tak już teraz być musi, a pretensje może mieć tylko do peselu. Pożegnał się więc szybciutko z Mikołajowymi wspomnieniami i ruszył przeglądać ubranka dla choinki, która jednak zawita w misiowej chatce, pomimo wcześniejszej decyzji by i z tego zabobonu zrezygnować w tym roku. Zaczął przeglądać bombki gromadzone przez tyle lat, a z każdą z nich tyle wspomnień niezmiernie miłych, a niektórych wręcz życiowych chwil wspomnienia niezapomniane. Sięgnął w najgłębsze zakamarki duszy, aby wydobyć z nich również te złe wspomnienia, na co dzień wyparte, ale w tej chwili koniecznie obecne, aby mógł się z nimi rozprawić na zawsze.Wspominał Święta na których było przebogato, wręcz obrzydliwie pięknie i w każdym szczególe dopięte na ostatni guzik, a porządki rozpoczynające się kwartał wcześniej, zapewniające sterylność niestety nie tylko pomieszczeń , ale i uczuć. Przygotowania do, dokonały takich spustoszeń w uczuciach, oraz poziom stresu oscylujący cały czas przy czerwonej linii, doprowadzały do zmęczenia materiału i gdy zasiadał człowiek do tak długo oczekiwanych Świąt, wewnętrzny ból nie pozwalał brać w nich czynnego udziału. Frykasy i inne cuda nie smakowały, żarty wujka Janka nie śmieszyły, a domownicy unikali wzroku. Jak tu znaleźć złoty środek zamyślił się Misiu i nagle głos tłuczonej bombki obudził go, a refleksja, że na szczęście to tylko choinkowa i do tego nie jego, przywróciło uśmiech na pyszczku. Z pewnością to przez spadek cukru w organizmie- pomyślał Misiu i czym prędzej popędził po słoiczek ulubionego miodu. Zjadł kilka malusich łyżeczek, a tak wielkiej rozkoszy przy tym zaznał, że pomyślał cieplej o pani Misiowej krzątającej się po kuchni od wczoraj. Nawet mu troszkę w nocy spać przeszkadzała, ale i to jej wybaczył w swym kochanym Misiowym serduszku. Skończywszy słoiczek skrzętnie go ukrył, aby pani Misiowej w oczy nie kłuł i ciśnienia nie podnosił i do rozmów nie zapraszał. Szybciutko przed chatkę wyszedł, szumu troszku narobił, że to odśnieża i drwa rąbie i jeszcze przy tym zamiata. Wrócił do domku, na choinkę popatrzył, dotychczasowe postępy pochwalił i dokańczać dzieła rozpoczął. Pani Misiowa stanęła w progu, zdziwioną minę zrobiła znowu. Czy ty jeszcze długo będziesz się bawił- czule spytała i w dal się udała. Uff- sapnął Misio i usiadł zmęczony, bo było blisko gwiezdnych wojen wśród lodu. Serduszko lodowe jego gwiazda miała i nawet jego miłość go nie rozgrzała. Może Magia Świątecznych Chwil żaru doda i choć przez chwilę będzie znowu młoda. Najlepiej Misio te wczesne Wigilijne chwile wspomina, misiowe dzieciaczki były przemiłe, przytulanki kochane, wiecznie roześmiane. No i Misio był młody, piękny i bogaty, a cała rodzina misiowa w niego zapatrzona, przez jedną chwilę bez niego nie opuszczona. Teraz wszystko na opak się zmieniło, tylko choinka wierna, cały czas żywa i pachnąca lasem. Misio pozbierał resztki ubranek, które już nie nadawały się do dalszej eksploatacji z racji wieku oraz mechanicznych, a właściwie misiowych uszkodzeń. Dumnym okiem dobrze ocenił swą pracę i zmęczony zaległ w kąciku, rezerwując resztę sił na kolację. Jednym okiem wypatrując pierwszej gwiazdki, a drugim przeczesywał wszystkie zakątki kuchni i podziwiał ogrom pracy jaki go czekał przy stole, a jednocześnie docenił przez krótką chwilę, pomoc pani Misiowej przy tych wszystkich przygotowaniach.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
