niedziela, 13 września 2015

za wielką wodą

Gdyby tak życie zacząć od nowa, od momentu zagubienia, gdyby tak można, wśród niepodzielnych dróg odnaleźć oczy kogoś bliskiego, dziś pewnie, miałbym wszystkie kieszenie wypełnione po brzegi szczęściem. Sprawdzałem nic tam nie ma, oprócz wytartej kieszeniówki, nie zapewniającej nawet bezpieczeństwa ukrytym tam skarbom. Tak sobie dumał niedawny właściciel podstawowej komórki społecznej, niedoszły posiadacz biletu do raju, po wyjściu z Sadu Rodzinnego. Po ćwierćwieczu wspólnego, niezwykle udanego i bogatego, we dnie i noce, życia, został bidula pozbawiony tego wszystkiego o co walczył, a ona ta zła kobieta, jeszcze wczoraj ciepła i kochana, pozbawiła go złudzeń i wymieniła jak papier toaletowy na nową rolkę. Boluś wiedział, że nie ma szans, w konfrontacji z jej prawnikami i grzecznie przystał na warunki mu postawione. Cały majątek już dawno był na nią, on tyrał w Ameryce i tęsknił za Anią. Pieniążki słał stale, by nie zgubić przypadkiem, w drodze do ukochanej z dalekiej Ameryki. Jego aniołek za to, wysyłał mu, ich piękny domek, co róż piękniejszy, rosnący jak na drożdżach i jak tęsknota  Bolusia ogromny. Idylla ta być może trwała by nadal, gdyby nie przypadek, rządzący tym światem. Bolusiowy kolega zajechał tam fiatem. Na miejscu i pięknie, bogato, prześlicznie, basen cudowny, zadbany i do tego używany. Ale kogóż to widzi z Ameryki kolo, oprócz naszej Aneczki jakiś koleś goło. Nie ubrany, chyba nie przez przypadek, bo przystawia się mocno, do Bolkowych, cudnych, Anusinych licek i łapskami szuka Anusinych...........Wywiadowca ze Stanów, bez zbędnych chwil straty, zrobił zdjęcia parze. Twarze bez grymasów, ciała bez ubrań, to nie był przypadek, ani upałów wina, okrutnych w tym roku. Hańba-krzyknął Boluś, widząc dowód zdrady i okrutnie zawiedziony rozstał się z ..............    ŻYCIE, samo życie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz