wtorek, 8 września 2015
dorosłość
Jadzia nie była najpiękniejsza i sama o tym wiedziała, znała jeszcze jedną dziewczynkę brzydszą od niej w szkole, ale nie przeszkadzało to jej oczekiwać od życia czegoś więcej, niż tylko dobrej pracy przed emeryturą, kochającego męża i gromadki rozbrykanych dzieci. Wiedziała dobrze, bo była to jej najlepsza przyjaciółka z klasy równoległej, do której to Jadzi nie przyjęto, bo jej ociec nie był tak ważną osobą w mieście, jak dziadek Oliwi. Ojciec Jadzi był zwykłym politykiem średniego szczebla krajowego i jedyne co miał, to troszkę kasy, ale zawsze starał się to ukrywać. Dziś byśmy go uznali za człowieka wielce skromnego, ale wtedy postrzegany był przez wielu za dziwaka. Być może dlatego, jego jedyna córeczka, nie była zbytnio lubiana przez rówieśników, a do tego, ta jej nieśmiałość nie wiadomo czym podyktowana. Pozostawała więc Jadzi jedynie przyjażń Oliwi, która wręcz za nią przepadała, głównie za cięty język wobec chłopców. A chłopakami ostatnio coraz częściej interesowały się panny, od kiedy ich piersi zaczęły się różnić od chłopięcych. Pierwsza zauważyła Oliwia gdy ciągnięta za warkocz, o mało co nie uderzyła głową w ławkę, gdyby nie przedmiotowe piersi. Wtedy pierwszy raz doceniła ich wartość i od tego momentu, życzliwiej na nie patrzyła. Kiedy opowiadała tą przezabawną historię zaczepek Marcina, Jadzia dziwnie się zaczerwieniła i Oliwia natychmiast nabrała podejrzeń, że nie jest jej obcy ten imbecyl (wysoki niebieskooki kapitan drużyny koszykówki). Co ona w nim widzi -zastanowiła się chwilę, ale jeszcze szybciej dała spokój, gdy poczuła ból w skroniach. Ostatnio tak miała zawsze, jak tylko zaprzątała sobie główkę niepotrzebnymi sprawami. Oliwia może i nie była najpiękniejsza, ale jako rasowa blondynka, miała wszystkie przypadłości z tym związane. Jadzia nie była głupia i momentalnie wyłapała podejrzliwe spojrzenie przyjaciółki, dyskretnie zmieniła temat, a twarz pięknego Marcinka pozostawiła sobie pod powiekami. I gdy tylko zdarzało się jej przymknąć oczka na lekcji, ten niesamowity widok napadał ją jak wychowawczyni biedną klasę po wycieczce. Po burzliwej dyskusji który facet jest mądrzejszy, dziewczyny stwierdziły, że żaden nie jest godny ich poświęcenia i zamiast imion, wytatuują sobie delfinka. Ponadczasowy i nie ma problemu jak się narzeczony zmieni.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz