wtorek, 15 września 2015
radość życia
Jesień i kolejny miesiąc życia, kolejne doświadczenia z tym związane, tylko miejsca na przyjemności coraz mniej. Z czego to wynika, czym podyktowane i czy tylko ja tego doświadczam? Kolejne pytania, jeszcze mniej miłe, przebijały się uparcie do Zenusiowych półkul mózgowych i to atakowały je jednocześnie, nie pozostawiając miejsca na myślenie, o podstawowych potrzebach organizmu. O mało, co nie zsikał się biedny nasz bohater, na jego szczęście, ktoś nagle zadzwonił do drzwi. Wreszcie coś się będzie działo, w Zenusiowym życiu, może to jedyne szczęście zapukało, dzwoniąc w jego próg. Rozmarzył się i po wrednych pytaniach, ani śladu i rumieniec nawet pokazał się na twarzy. Niestety, nie były to bram szczęścia twarze, tylko zwykli domowi nieszczęśni handlarze. Zenuś po mało grzecznym, rozstaniu z gośćmi niechcianymi, zanurzył się w lekturze gazety, nie wiedząc nawet której, ale jakież by miało to nawet znaczenie, gdy wszystkie one po cenzurze, gdy wszystkie w nich wiadomości tylko, to samo, w kółko to samo. Zenuś do wniosku tego, doszedł już czas temu i od momentu tego, gazet nie prenumerował. Załączył więc TV, w nadziei odmiany, gdy tu go dopadły wiadomości, wiary i niewiary, miłości i kłamstwa, wszystko w tyglu rozpusty i piękna i padła muzyka jedynie dotarła, co to za rąbanka, komu potrzebna i co się stało autorowi, że to wymyślił. Bardziej chyba wydumał, bo brzmi strasznie, kury straszy, to musi być tylko ...........Przełączył szybko kanał, piękną twarz zobaczył i znowu się wkurzył, takich ludzi nie ma, pomyślał gdy ją zobaczył. Pamiętał, bo jak jeszcze z domu wychodził przed laty, to widział trochę ludzi, ale tacy nie byli, a może po złych lądach chodził. Laska może i piękna, może i powabna, lecz z kostek zbudowana mało nie upadła. Zenuś już chciał pędzić z kanapką soczystą, z kawałkiem hamburgera lub stekiem soczystym, lecz się pomiarkował w porę, że szok dla organizmu mógłby ją zabić. Zresztą w TV mają, chyba jakiś lekarzy, niech oni ją ratują, niech oni o nią dbają, ja płacę abonament i twarze zdrowe być mają. A zdrówko kuleć na jesień sobie zachciało i Zenusiowi się katar dostało i jak tu na randki, ma biedny lecieć, jak mu z noska leci i leci, leci. Kocham cię życie wykrzyknął, jak co rano, a echo jak co dzień, mu odpowiedziało MAĆ,MAĆ, MAĆ.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz