


Kiedy
piszę te słowa, siedzę sobie spokojnie na kanapie, w bezpiecznym
miejscu, bo w pokoju wolnym od żoneczki, która właśnie poszła do pracy. A było ciężko, dwie godziny tłumaczenia to nie ja to oni i itd. Wszystko zaczęło
się, od niewinnego piwka przy sobocie ,oczywiście z Dzidkiem, bo kto
inny chciałby postawić.Telefon -czyli przysłowiową smycz inteligentnie
pozostawiłem w domu, aby weekendowego wieczora nie zepsuł nam telefon z
centrali. Było pięknie, ale nie o tym ta bajka, bo to wszyscy znacie i
wiadomo, że wszystko co piękne kiedyś się kończy, ale powrót do
rzeczywistości był boleśniejszy niż zwykle. Nie było zwykłego opr., ale
przejmująca złowroga cisza, nawet pies przestał merdać na mój widok
ogonem (tak go przerobiła), a tylko echo powtarzało cisza, sza ,sza.
Zaczynam się zastanawiać, cóż takiego mogłem dokonać po trzech piwach,
aby cała rodzina mnie znienawidziła do tego stopnia, aby nie łączyć się
w bólu z powodu KACA. A kac był przeogromny, bo alkoholowy nałożył się
na moralny i potomstwo już tuż, tuż. Przez mgłę pamiętam odprowadzające
gwiazdy do taksówki, adres podały, za kurs nie zapłaciły i stąd
przygody przy opuszczaniu wehikułu czasu, a do domu dalej niż przed
wejściem. Żli ludzie ci taksówkarze, a ja w nich w pewnym momencie
widziałem anioły. Nie to jednak było problemem na linii demarkacyjnej
pomiędzy mną, a drugą moją połówką. Myślę, spokojnie, zrobię kawę,
pomilczymy i jakoś się dogadamy, allle nie. Nie chce mojej kawy, ok.
wypiję dwie, na darmo nie pójdzie. Ostentacyjnie czyta książkę (nic nowego), ja
cichutko odpalam laptopa i patrzę niewiele widząc , allle widzę KTOŚ do
mnie dzwonił wczoraj na laptopa. Pierwszy raz w życiu jakiś dupek, Janusz interneta dzwoni na laptopa. Sprawdzam co to za gamoń, a tu
oczom nie wierzę -to ja. Zaraz, zaraz jakaś ściema, niemożliwe, ja
przecież nie miałem wczoraj telefonu. Drążę dalej, na telefonie też
połączenie wychodzące zaznaczone, mało tego, przychodzące od Żony też,
godzinę wcześniej. Myślę, ostro myślę, po kacu ani śladu, jak
pomysłowy Dobromil rozgryzam temat i po ostatnim uderzeniu arbuza
olśnienie. Gdy myśmy z panem Dzidkiem pląsali zbyt długo z pannami, mój
aniołek wykonał telefon do mnie, a okazało się, że do siebie i poszła
za ciosem odebrała i sprawdziła nie tylko kto dzwoni, ale również kto
dzwonił SMS-ował itd. przez ostatni rok chyba.Dojrzała więc, moją próbę
łączności pomiędzy laptopem, a telefonem, trzy miesiące wstecz. Tylko niestety, Boguś stary
narcyz, nie napisał próba łączności, tylko KOCHAM CIĘ BOGUŚ. Kiedy to
pisałem wydawało mi się, że fajnie jest dostać takiego SMS-a. Mój Anioł
nie zastanawiał się, od kogo i czy wypada o tak póżnej porze, tylko
natychmiast zadzwoniła do konkurencji, tylko po co? Na szczęście był
to tylko mój laptop i dlatego żyję, ale tłumaczenia było, że ho ho.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz