piątek, 11 września 2015

kałamarz

Karol zajechał pod dom blondyny z piskiem opon, wiedział, że jakoś musi dać jej znak , że już jest. Dzwonił wprawdzie dziesięć minut temu, by schodziła, ale czuł, że jak zwykle kończy makijaż, allle nie był to zwykły makijaż. To była poezja smaków i zapachów w jednym, a do tego wyglądem przebijało wszystko co miała Kaśka i Joaśka na twarzy. Nawet pani z sanepidu dałaby pozytywną recenzję po badaniu organoleptycznym, a nie cierpi tego robić od lat. Karol wysiadł, spokojnie zapalił dżointa,  pomyślał, co by na czczo nie pójść do szkoły, a równocześnie zdał sobie sprawę,  że blondyna, jak już rozpoczęła proces schodzenia z piętra, wysokiego piętra, to już jej nic nie powstrzyma i będzie, na pewno dziś będzie. Znając ją wyłączył auto, bo paliwa miał tylko tyle, co na drogę do szkoły. Kiedy już po chwili ruszyli w dalszą podróż, mogli niestety stwierdzić, tłok, prze  okrutny tłok i ich ambitny plan zdążenia na pierwszą lekcję, oraz dalsze dążenia do czynnego w niej udziału spełzły na niczym. Blondi pomyślała, po cóż ja się tak spieszyłam i odpaliła pospiesznie internet w komórce. Już dziesięć minut bez kontaktu ze światem, dziewczyny pomyślą jeszcze, że się zakochałam cy co- zbierała pospiesznie myśli. Karol prowadził jak zawodowiec auto, już drugi tydzień minął, jak Państwowa Komisja stwierdziła, że jako jeden z nielicznych w dniu dzisiejszym wykazał się. Rozczulił się tym wspomnieniem i dumny był z siebie, jak pomyślał w jakim stresie reszta kolegów pomyka na kartę rowerową. Z zadumy wyrwał go dżwięk karabinu maszynowego, to blondi relacjonowała w krótkich słowach wczorajszą imprezę przy trzepakach, z chłopakami z sąsiedniego podwórka. Ale jaka by długa droga nie była i jak wielki korek na niej, kiedyś się kończy i nasi bohaterowie dotarli do kresu podróży. Najtrudniejsze w życiu kałamarza mieli za sobą, teraz tylko z górki. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz