poniedziałek, 21 września 2015

autobiografia

Pierwszy SMS i do tego bez błędów, kto mnie zna nie uwierzy.Dodaj napis
 ON kochał dzieci, dzieci niekoniecznie jego. ON kochał żonę, ona wolała jakieś książki. Kupił se psa, ale i ten wolał dzieci i żonę. Zarzut wyalienowania z rodziny, można by postawić mu tylko po dużej dawce brandy, lub długim słuchaniu radia (jedynie słusznego)............................................................................................................................... ciepły gamoń, z przewagą na gamoń. Patrzę w podgląd profilu, a tu obcy facet. Od jutra ćwiczę (na razie jestem w 61% czyli normalna). Liczę, że spadnę parę kilo, to se wpiszę szczupła. Lubię -nie znaczy piję, zresztą co ja mogę (trzy piwa i przytulanka). Nie szukam sexu,  chociaż nim nie gardzę, nie szukam miłości, a nie jest mi obca, nie szukam przyjaźni bo wciąż mnie otacza i nie szukam przygody bo jestem nią samą...........Umiem inteligentnie milczeć i pięknie przytakiwać, zrozumiale szlochać i cudownie się gniewać. Pozdrawiam bardzo ciepło moje stałe wielbicielki, które kolejny raz odwiedziły mnie, licząc na poprawę. Godzina u dobrego terapeuty (niektórzy wiedzą ...), a rozmowa z drugim zwykłym człowiekiem bezcenna. JONS to moja najbliższa wersja -jestem jestem tak nieśmiały, że boję się do tego  przyznać. Szczery do bólu. Ostatnio przecudnie szczęśliwy i od razu widoczny. W odpowiedzi na kilka sugestii,  że do końca nie jestem facetem, dementuję. Nie jestem Anną z Sejmu RP,  ani panią Jadzią ze spożywczaka, a moja wrażliwość wynika tylko z głębi duszy. Po za tym jestem 100% właścicielem spodni. Widoczny, wyjaśniam. Raz jesteśmy szybą, raz lustrem. Jak się czujesz tak Cię widzą i to odwzajemniają. W przypadku szyby widzą wszystko za tobą, ale Ciebie już nie zauważają. Gratulacje dla wszystkich pań którym udało się dobrnąć  do końca moich wynurzeń  i w nagrodę zapraszam na szarlotkę i kawę na taras. Żona specjalnie upiekła jabłecznik i sernik, gdyż uwielbia te Wasze nocne odwiedziny (sernik niestety kocham sam osobiście, tak że los jego już znany). Zranić nas mogą tylko BLISCY, dlatego boję się zbliżenia bardziej niż samotności. W chwilach słabości pisze się różne bzdury, jest dobrze. Moje dobre wychowanie, oraz jeszcze lepsze urodzenie (potomek Piastów) każe mi podziękować Wszystkim Dobrym Duszyczkom, które mnie tu odwiedziły i obiecać na Walentynki starsze zdjęcie, może nie w negliżu, ale przez to tak atrakcyjne. Niestety ostatnio na giełdzie zabrali mi wszystkie zabawki i stąd tak długie milczenie. Wyrzucili jak Palikota z sejmu, a ja jak on powiedziałem, ja tu jeszcze wrócę i wróciłem, oby nie z takim samym skutkiem. Przyznam się z rumieńcem na twarzy, tak bywam na nie swoich rocznikach. Ostatnio przyłapałem się sam na przeglądaniu bloga jakiejś 14 i nagle konsternacja co ja tu robię. Po wnikliwej analizie stwierdziłem, że to jakoś tak samo spycha człowieka do lat dzieciństwa i tęsknota do tego co nie wróci. Ciekawość pierwszy..........Tu  podam pewien tekst z przemyśleń pewnej pięknej kobiety,, Oto pytanie, które w praktyce staje przed kobietą: czy lepiej mieć wszystkie akcje mężczyzny dziesiątej klasy, czy dziesiąta część udziału w mężczyźnie pierwszej klasy?....I tu jest zagwozdka :)
A tak z innej beczki…
Jeżeli wydajesz mniej na alkohol niż ja na kosmetyki to super :)
Jeżeli słyszysz a nie tylko słuchasz – to już Cię lubię :)
Jeżeli szanujesz ludzi bez względu na wszystko to jesteś wielki :)
A jeżeli do tego wszystkiego interesujesz się tańcem a w szczególności tańcem latynoamerykańskim… to Ci się oświadczę :)
,,musiałem tak mi się spodobał..........................................................................kolejny piękny cytat nie oparłem się Tym razem z mej ulubionej książki, jednej z dwóch które mam  --Oszalał dla tej kobiety i mówił jej to dziesięcioma palcami.Wszystko się powtarza. Dopasowujemy się do zużytych formułek, uczymy się jak idioci już dawno wykutych ról. Przecież to ja sam głaszczę ją po włosach, a ona we mnie wgaduje te swoje sagi znad La Platy, i żal jej-więc trzeba ją wziąć do domu, wszyscy są przecież trochę pijani, trzeba ułożyć ją, upieścić, rozebrać, powoli odpinać guzik po guziku, odpinamy guziki, ściągamy błyskawiczne zamki, a ona nie chce, chce, nie chce, prostuje się, zasłania twarz rękami, płacze obejmuje nas, jakby nam proponowała coś niesłychanie wysublimowanego, potem sama pomaga ........Oczywiście moja zwierzęca natura to delfin, ale jakoś ..... Szukałem JOKERA, ale chyba nie ma, a mnie najbliższy. Niech będzie delfin...............gruba kreska....................Rzuciłem kawę (trzeci dzień, a piłem 6 ) i idę na wojnę ze wszystkimi nałogami jakie mi zostały (giełda od miesiąca nie gram). Z kawą się trzymam. Raz na trzy dni -jak za małolata.Trądzik też się pojawi mam nadzieję. Aha ,kręcą mnie sandałki i krzywe nogi, ale tylko te pięknie krzywe......................................                         ONA...........................................Jest czy to się komuś podoba, czy nie,  jest. Jest matką moich dzieci, wieloletnią kochanką, niedoszłą kucharką, perfekcyjną panią domu, a obecnie niedoścignioną księgową. Pomimo upływu lat, wciąż mnie rajcującą, ale jej idealny chłód doskonałego wina, gwarancją czystości uczuć i .....................................................A wszystko to przez ciągłe dążenie do doskonałości (tylko po co), wieczne niezadowolenie, z rzeczy TYLKO dobrych (np mąż), a z domu robienie biblioteki. Mezalians tak, wypaczenia nie......................................................Ostatnio zauważyłem, że nawet kosze na śmieci które mijam, uśmiechają się. Podejrzewam niestety, że poprawa mojego samopoczucia wynika z kilku kilogramów którem ostatnio przytulił. Niestety, za wszystko dobre co człowieka spotka, płacimy wysoką cenę. Jak tylko przez chwilę jest lepiej, to natychmiast należy się rozglądać, z której strony nam życie .......... .......................................... Na dzień ojca dostałem czekoladkę i życzenia, super........................................................Rewolucja, w dom wszedł nowy domownik, 6-tygodniowy posokowiec bawarski, śliczny, mądry i mogę przy nim wszystko robić.(córy na 18 prezent)......................................................PIES, od kiedy się pojawił, mały, bezbronny szczeniaczek, atmosfera w domu poprawiła się zdecydowanie, a ciepło domowego ogniska, podniosło się o kilka stopni. Czas, w którym dzieci bardziej łączyły niż dzieliły, dawno minął i potrzebny był nowy impuls (6 w lotto, praca w RZĄDZIE, albo cuś). To cuś, rządzi teraz wszystkimi domownikami i dokonuje cudów. Żona zeszła z kanapy, odłożyła książkę, wyłączyła tv 24 i jak małolata gania się z tygrysem. Córa częściej bywa w domu, a ja wreszcie mam wdzięcznego słuchacza. Nawet chłopcy, nie przychodzą już tylko na niedzielny obiad, ale również bywają w tygodniu. Sielanka jak w narzeczeństwie, ale nic nie trwa wiecznie. Czekam na klapsa od życia. Nauczycielka z terapeutką namówiły mnie na bloga, to się teraz wymądrzam, ale to już chyba wiecie.

5 komentarzy:

  1. Nie oczekuj klapsa...
    Oczekuj czegoś wspaniałego, a wspaniałe się wydarzy
    J.

    OdpowiedzUsuń
  2. Już jest wspaniale, bo bawię się świetnie, śledząc słupki, wymyślając nowe historyjki, a przy tym odpoczywam od giełdy. Ale klapaniec i tak będzie, bo niby dlaczego nie, jak może.

    OdpowiedzUsuń
  3. Azaliż klaps Ci się marzy? :-D

    Hmm..., jako rzeczona nauczycielka, może znajdę u zaprzyjaźnionego woźnego, jakiś muzealny egzemplarz starej, dobrej, acz w niełaski popadniętej dyscypliny... ;-)

    OdpowiedzUsuń