piątek, 2 października 2015

weekend

Piękna pora dnia jeszcze wczesna, a już po godzinach pracy, jeszcze dzień pracy, a już weekend, najlepszy dzień tygodnia-piąteczek. Przed nami ciężka upojna noc, a do tego dwa dni wolne na wszystko co się zamarzy. Odchorowywanie imprezy piątkowej, wyjazd z nowo poznanym ciachem nad morze, a może stacjonarne zaleganie przed TV, wreszcie nie nerwowe tylko na całkowitym luzie, bo do fabryki iść nie trza i TV do rana, do oporu, do bólu uszu z ranka. Normalni koneserzy z browarem, też czekają do piąteczku i teraz mogą do woli uprawiać sport narodowy, picie na czas zdrowia wszystkich z ................... włącznie. Choć przez chwilę szczęśliwi, choć przez chwilę wolni, od gajerków, kostiumów czy spodni na szelkach. Wolni od szefów i ich przydupasów, którzy są gorsi od szefów i ich żon, szczęśliwi przez dwie doby, nasze doby, których nam nikt już nie odbierze. A wydarzyć się może wszystko w tym czasie, włącznie z lotem na księżyc, czy zawarciem jakiejś kosmicznej nowej znajomości, która zaowocuje może nowym etapem życia, albo tylko kacem, ale kto to wie. Co może być ważniejszego w piątkowy wieczór od miłości, zabawy, zabawy w miłość czy miłości do (dla) zabawy? Nic. Czarna dziura, z przewagą na czarna. Kiedy tak wpadniemy w upojną zabawę, piątkowego wieczoru, nie musimy dbać o nic, bo mamy jeszcze dwa dni, na odnalezienie wyjścia z tunelu, w który często te piątkowe wieczory nas zapędzają.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz