wtorek, 27 października 2015

sen nocy, już nie-letniej

Jakiś horror przyśnił się młodej pani prezes niewielkiej korporacji i wstając z różowego łóżeczka, nie miała wesołej minki. Pierwszy raz od dłuższego już czasu, nie chciało się jej iść do pracy, ale jej wrodzona odpowiedzialność, nie dopuszczała innego rozwiązania. Cóż, trzeba wziąć byka za rogi- pomyślała i po szybkich porannych przyziemnych czynnościach, jeszcze szybszej kawce, ruszyła do drzwi, przeglądając jeszcze maile, ale tu o zgrozo nic nie znalazła- jak nigdy. Czyżby mnie już nikt nie kochał- pomyślała już lekko zestresowana, ale biorąc po uwagę wydarzenia dnia wczorajszego, wszystko było już możliwe, nawet takie  SF. Na drodze też, jakoś inaczej się jej jechało, wszędobylskie małe oszczędne autka wciskały się przed jej limuzynę bezpardonowo i pomimo tego, że patrzyła na nich wszystkich z góry(z wyjątkiem Tirów), dalej się rozpychały jak nigdy. Na szczęście dojazd do fabryki zakończył się szczęśliwie i gdyby nie awaria na bramie, już by była w firmie. Pierwszy raz zda żyło się jej zastać zamkniętą bramę. Co za fatum- pomyślała- co za dzień. Nerwowo zatrąbiła i po chwili brama ustąpiła, a właściwie ustępować zaczęła. Jaka niemrawa, chyba ją wymienię razem z tą obsługą- rozmarzyła się, a brama zakończyła właśnie proces odmykania niewzruszona przemyśliwaniami pani prezes. Obsługa jedynie chyba się przejęła, bo nogi ze stolika zdjęła, a może tylko nogi im ścierpły i tak niezręcznie wyglądała ta panika. Pani prezes z autka wysiadła, pantofelki na czerwone szpilki zamieniła i do biura kroki skierowała. Niestety drzwi na jej drodze stanęły i ni rusz ustąpić nie chciały. Rany zawsze się same otwierały, słyszała tylko -dzień dobry, gdy je mijała i tyle, a dziś nic, ani dzień dobry, ani........ Po chwili i tą przeszkodę sforsowała i przez sekretariat do gabinetu się dostała, przez nikogo nie niepokojona we wielkim fotelu usiadła. Co dalej podpowiedz losie-zamarła i nasłuchiwać zaczęła ciszy, nieznanej, złowrogiej ciszy. Nagle jakiś rumor na korytarzu przerwał tą sielankę, po drzwiach przeszły dreszcze, a ciche skrobanie uzmysłowiło powagę sytuacji. Coś powodowało skrzypienie drzwi i kołatanie serca pani prezes. Gwałtownie otworzyła drzwi i ujrzeli się nawzajem, ona dwóch fachowców odkręcających  JEJ tabliczkę. Czas się zatrzymał, pani prezes się uśmiechnęła, a bajka się skończyła i platforma wygrała.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz