niedziela, 11 października 2015

jesień....

Piękna słoneczna pogoda za oknem, a przed, stary zmęczony człowiek, zatopiony jak Titanic w lodowatych wodach życia, otaczających go ostatnio i przysparzających kolejnych siwych włosów. Jeszcze wczoraj młody, piękny, pragnący zmieniać ten wstrętny zły świat, a dziś wrak człowieka, złamany życiem pociągający nogami jak już w ogóle ruszy d... I tak cały czas przed oknem, a za szara rzeczywistość, może i rozświetloną pięknym jesiennym słońcem, ale kogo to obchodzi, może tych milionerów, co to po polach będą się uganiać jak dziecka za piłką, nie wiadomo po co i na co. W ogóle jak oni ją widzą jak ona taka mała, a pole ogromne, że co grubsi to nawet autkami jeździć muszą. Chyba nic innego do roboty nie mają- pomyślał Ziutek, który miał co robić, a właściwie co musiał zrobić by nie zwariować. Musiał telefon wykonać do kogoś, bo mu na duszy ciężko było, ale do kogo, jak już dawno ich wszystkich znielubił i kontaktów ze sobą zabronił? Chyba przyjdzie do wróżki zadzwonić, pomyślał przez chwilę nawet przychylnie, ale ze względu na koszta pomysłu zaniechał. Nigdy się o nic w życiu nie prosił, nawet jak za małolata przyszło się hajtać to Ziutek jedno co potrafił powiedzieć do swej wybranki w ramach oświadczyn to- Fajnie by było być żonatym, nie mała? Zresztą jak (B) dzidzię dała, to wypada aby mamusia i tatuś się znaleźli i to o jednym nazwisku, aby inne dzieci nie dokuczały. Małej pięknej Kasi łzy się w oczkach pojawiły, bo tak romantycznym jej Ziutek jeszcze nie był. Rzuciła mu się natychmiast na szyję by jej powściągliwości za wahanie nie wziął i (BB) się nie rozmyślił. I tak cały tydzień baraszkowali, że niebawem nie jednej, a dwójki córeczek się doczekali. Jakie to wszystko było proste i wyobrażalne. Śniadanie, spacer zaraz obiad, kolejny spacer, kolacja i kilka pieluch do wymiany przez dzień cały i ZERO stresów, załamań, wahań nastrojów, ciągły bieg do przodu, żadnego kroku w tył. I nagle to wszystko się kończy, dzidzie lepiej lub gorzej do życia przygotowane w świat odchodzą i pustkę wielką po sobie pozostawiają, bezsens życia nam uwydatniają. Większy problem jak nie uwalniają nas od swego istnienia, to wtedy jest dopiero orzech do zgryzienia. Ziutka kolejny raz problem przerósł i po flaszkę sięgnął i do ex zadzwonił.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz