środa, 14 października 2015

3D

Mroźne wiatry od rana smagały ulice Wrocka. Spóźniony miłośnik letnich biegów z czerwonymi uszami pomykał pod wiatr. Gamoń biegnąc z wiatrem na pewno miałby lepiej, łatwiej, chyba cieplej, ale on chciał się umartwiać, jak zwykle gdy mu w życiu działo się źle. A działo się ostatnio wiele złego, jak w jakimś  kiepskim amerykańskim filmie, wyprodukowanym w beznadziejnym amerykańskim Hollywood. Ziutek nie lubił nic co jest amerykańskie, z wyjątkiem może jego przyjaciółki, małej czarnoskórej latynoski, o niebieskich oczach i blond włosach. Bo jeśli piękność to tylko z Polski i jaka by ona nie była, zawsze będzie blond i .......... Od kiedy pojawiła się w jego życiu same problemy otaczać go zaczęły, niczym wyrzuty sumienia po paleniu na czczo. Sąsiedzi pukali się w czoło, a płeć piękna zawistnie patrzyła na jej urodę. Uprzedzenia przed wszystkim co nowe, uwydatniały się bardzo w ostatnich dniach- pomyślał Ziutek. Ale dlaczego w wielkiej metropolii  mającej być za chwilę stolicą KULTURY taka zaściankowość, taka ksenofobia, nawet para gayów z trzeciego piętra nie zaakceptowała jego wyboru. Tak łatwo mówić o liberalizmie, o tolerancji, jak nie dotyczy nas samych, a jak przyjdzie do twych drzwi, stajesz się mały, zagubiony i po prostu wściekły. Wszystko zaczęło się od tego, że na studiach znalazł dojście do drukarki 3D i kiedy inni drukowali sobie laptopy, samochody, telewizory on wydrukował sobie Julii i jak tylko "wyszła" z zaczarowanej maszyny cała, pachnąca świeżością jak ją (B) stworzył nagusieńka i tabula rasa, na której natychmiast wypisał jej wielką miłość do się, a ta, natychmiast się nań rzuciła i gdyby nie prowadzący pewnie już na zajęciach by go zgwałciła. Gdyby tak można wszystkie nasze, matki, żony i kochanki zaprogramować jak się chce, życie stało by się prostsze, piękniejsze i wreszcie znośniejsze od narodzin do emerytury (to to samo, jak się bezkrytycznie na nią czeka). Ale co mnie obchodzą problemy innych- zmitygował się Ziutek i jednocześnie dotarło do niego, że jego poranny bieg kończy się, rozpoznał znajome kąty tak bliskie sercu od dwudziestu lat. Pomyślał jeszcze raz o Julii i ciepło mu się zrobiło na całym jego młodym ciele, a nawet widok paskudnych plakatów z jeszcze paskudniejszymi przymilającymi się twarzami, nie mogło mu popsuć poranka, jego poranka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz