sobota, 3 października 2015

Sylwester tuż tuż

Jak sobie zrobić ładną klatę dla Sylwestra i czy warto się tak męczyć, w imię doznań nieznanych, nie zawsze miłych, łatwych i przyjemnych. Dzidek odpowiedziałby fachowo, trza wziąć kilka ładnych desek i jeszcze ładniejszych gwoździ i połączyć przy pomocy ładnego młotka, ale to jest odpowiedź tyleż złośliwa, co nieprzydatna kompletnie, bo nie chodzi nam o jakąś tam klatę, dla dużego nawet kanarka, tylko o rozwój cielesny Mikołaja, nieziemsko zakochanego od miesiąca. Panu Dzidkowi podziękujemy już, za przyziemne pomysły, człowieka, któremu temat miłości bliźniego ogranicza się jedynie do PCI przeciwnej i do tego w peselu zaczynającym się na osiem. Tacy ludzie przez swoje zaszufladkowanie odbierają sobie 90 % możliwości na miłość, a koszt miliona, za  możliwości doboru pierwszej cyferki pesel, gwarantuje migrenę i ogranicza miłośników tegoż. Mikołaj osobiście zadowolony był ze swojego wyglądu, ale od kiedy ujrzał Sylwestra to oszalał na jego punkcie i gotów był nawet te brzydkie, zimne okropności dźwigać, by tylko zwrócić na siebie uwagę. Sylwester był bez serca i pozwalał się zamęczać Mikołajowi na siłowni przez cały tydzień, by w weekend dać się porwać do klubu, a tam sprawdzać cierpliwość przyjaciela. I tu mamy wreszcie równouprawnienie, niektórzy faceci też potrafią być złośliwi, kapryśni, nieziemsko kobiecy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz