czwartek, 26 listopada 2015
woźny III
Niemłody już woźny wygrany w ostatnich wyborach, pomimo zjednoczenia się sił zła przeciwko mu i mu podobnym, spokojnie drzemał pomiędzy przerwami. I kiedy wszyscy inni wypoczywali, on biedny musiał zakasać rękawy i całą przerwę walczyć o przetrwanie szkoły kolejny dzień. Dzieciaki ogarnięte paniką, że im szkołę likwidują, stały się jeszcze nieznośniejsze i stawały na głowach by czas ten jeszcze bardziej skrócić. Ale od tego był mgr Jerzy, aby zapanować nad tą zgrają dzikusów, a jednocześnie nie zwichnąć osobowości słodkich dzieciaczków, którymi też byli, czasami chwilę po lub przed zadymką. Niezależnie czy byli zagubieni, czy nad wyraz pobudzeni mgr Jerzy miał z nimi dobry kontakt i bez większych problemów panował nad rozwrzeszczaną zgrają małolatów. Jego lekko przytłumiony słuch dawał mu małą przewagę. Nie miał od tygodnia większych problemów z życiem, a pracą w szczególności, od kiedy pani Dyrektor oficjalnie zachorowała i z całą świtą się z zamku zabrała. Na jej miejsce nowa dyrekcja już się pokazała, ale mgr Jerzego nie zaczepia, a wręcz można powiedzieć- unika jak ognia. Woźny też dyrekcji w oczy się nie pcha i ta symbioza chyba tak potrwa. Z ostatniej chwili wiadomości takie, że i osobisty kierownik mgr Jerzego we firmie już nie jest i główny wódz w ABW, też los ma przesądzony. A mały woźny swą posadkę trzyma, karty rozdaje i tylko na pensję się zżyma.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Taki to los woźny wytrzymał na siebie nawał ,a dyrektor nie wiem może dostała zawał.
OdpowiedzUsuńDyrektorska choroba dotyka przed zwolnieniem- zawsze.
OdpowiedzUsuń