Kolejny miesiąc odchudzania poszedł sobie do piachu, bo blondi zakochała się w maku. Najpierw ćwiczenie silnej woli przy wszystkim normalnym do jedzenia, a następnie czas wolny spędzony w maku. W miłej atmosferze lepiej przyjmuje się życiowe porażki, a takie są zawsze po widzeniu w maku. Bo w maku się wszystko zaczyna i wszystko co dobre kończy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz