wtorek, 24 listopada 2015
Teeeatr
Gienka kolejny raz, krzyknęła przez ramię do swego ukochanego męża, który jak zwykle buszował w kuchni. - Stary, idziemy do TEATRU. Chcesz czy nie- dodała już ciszej jakby do siebie. Ale Ziutek, ani tego, ani wykrzyczanego gardłowym głosem pierwszego akapitu nie zarejestrował, tylko dalej był zaprzątnięty, czym tu przegryżć dopiero co wypite piwo. Z głową w lodówce będąc, poczuł nagle silne szarpnięcie za ramię i pomyślał- Znowu się zacznie. Ale nie, żoneczka nie tylko nie zrugała go za ciągłe buszowanie w lodówce, ale pociągnęła czule do pokoju. Patrz stary, sam minister będzie mówił o tym spektaklu na który idziemy. Patrz, patrz- dodała. Ziutek patrzy i patrzy, a nawet słucha co tam w telewizorni mówią, ale gdy dwoje na raz mówi, to trzeci niewiele z tego zrozumie. Głupi jednak nie jest i zorientował się, że młoda jurna dziennikarka jest za sexem, nowoczesnym sexem, a starszy minister nie całkiem za zdejmowaniem gaci przed wszystkimi i wszędzie. To się narobiło stary- zagadnęło jego szczęście. Byliśmy wtedy jak te aktory, sztukę robili- dodała Gienka, wspominając ich jesienne uniesienie, we wiacie przystankowej PKS w Kostomłotach, po imieninach Jadźki. I popatrz stary- kontynuowała wywód- my za to dostalim kolegium, a one brawa na stojąco. A może to kolegium za te jajka, co to baba do miasta na handel wiozła, a myśmy jej pobili na ławce baraszkując- zastanawiała się Gienka. Bo przecież nie za sztukę konkludowała już na głos, a małżonek konsumując kaszankę tylko jej przytakiwał, bo teraz też poczuł się po trochu artystą. A jak już będziemy w tym TEATRZE rozmarzyła się Gienka, to może i na widowni będą jacyś aktorzy i do wspólnego grania zaproszą i może........Z biletami to miała szczęście, bo ostatnie dwa kupiła, tylko nie wie do tej pory, dlaczego pani w kasie pytała się w którym rzędzie sobie życzy?
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz