wtorek, 17 listopada 2015

idzie nowe

Deprecha pełna opanowała rycerza Jedi. Od kilku dni nie był w stanie rozświetlić w całości swego miecza wolności i scyzorykiem wielkości miecza Piotrusia Pana, rozśmieszał tylko zło, które latami czekało na taką jego słabość. Gdzie są me moce, zastanawiał się Jedi, a za oknem jego osobistego więzienia, robiło się coraz bardziej pochmurno. Jesienny deszcz dodawał otuchy jedynie spragnionym źdźbłom trawy, a spadające liście, zrywane podmuchami wiatru, dopełniały radosnego widoku zniszczenia. Co tu dalej robić, kiedy ciemna strona mocy pokonana ledwo dycha, a tylko nieliczne gwiazdy reżimu, jeszcze nie uświadomione, że to koniec, niegroźnie warczą. Chyba pójdę se na pierogi, bo ostatecznie zasłużyłem prowadząc nierówną walkę tyle lat, osamotniony chwilami i sam tracący już wiarę w zwycięstwo. Może to już ostatni raz dane mi będzie rozkoszować się moimi ulubionymi, ale niekoniecznie już mile widzianymi za chwil kilka. Przyjdzie mi szukać ich w podziemiu, bo nie wierzę, aby pustki nie wypełnił rynek. A tu kolejny problem wierzyć, czy nie wierzyć w taki rozwój wydarzeń, aby nie wpadać w paranoje. Rycerz zamyślił się nie na tyle mocno, aby nie zauważyć nowego nadchodzącego dnia, obiecującego wszystko i wszystkim. On jeden wiedział, że co by się nie działo, on na pewno robotę miał będzie i tylko pytanie, czy już czas na nowo szukać Ciemnej Strony Mocy?

1 komentarz: