poniedziałek, 30 listopada 2015
Kogut
Zapasiony Kogut, spróbował wskoczyć na drewniany płot. Ale czy to płot urósł, czy też klepisko się zapadło, ni jak nie mógł tego, co wydawało się zawsze proste osiągnąć. Fakt ostatnimi czasy mało próbował tego sportu, ale nowa gwiazda na podwórko przybyła, to Kogut chciał się pokazać. Jak on piał jeszcze "wczoraj" wspaniale, aż echo niosło do sąsiedniej wsi, a tu taki afront. Chciało by się, o jakże by się chciało, a tu sił nie staje i głos nie ten. Ale nawet cienkim głosem, by sobie chętnie kogucik zapiał, a tu nawet na stanowisko piania się nie dostał bidulka. Nagle słyszy, donośne hasło na przebudzenie, jakże świeże, radosne wdzierające się w trzewia, ale ono nie z jego pochodzi gardziela, ino z tego młodzieńca co został z wesela. Pociągnął więc Kogut stary, nie młode już swe nogi, w kierunku pustej, zimnej zagrody. Zapragnął się schować przed oczami wszystkich, bo dyshonor dla niego był okrutnie bliski. Młodą gwiazdę mijając mało nie potrącił, a ta i tak go nie dojrzała młodym chudzielcem zaprzątnięta. Co ona w nim widzi- zamyślił się Kogut i ciągnął dalej swe nieszczęsne rozmyślania- co on takiego ma, czego ja nie mam. Na pewno nie doświadczenia, pozycji czy też aparycji. Kogut dalej się sobie podobał, choć widział drugi podbródek i trzecią brodę. Taki już los czeka największego Koguta, gdy sił nie staje,a........
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz